Owoc przebaczenia

Bóg wytycza drogi naszego życia. Układa nasze ścieżki tak, abyśmy zbliżyli się do Niego.

Czasem mamy poczucie wszechogarniającej, ponurej pustki. W tej ciszy, krzyczącej w naszych uszach, wezwani jesteśmy do podjęcia decyzji: Czy będziemy trwać w gniewie i goryczy? Czy raczej zwrócimy się do Boga?

W najciemniejszym okresie mojego życia, naznaczonym emocjonalnym bólem, zdecydowałam, by całkowicie poddać się Jemu. Było to najlepsze, co mogłam zrobić.

Przyszłam na świat, gdy mój ojciec kończył trzeci rok seminarium teologicznego. Dla mojej mamy nie była to łatwa ciąża. Trzy miesiące po porodzie poważnie zachorowała. Przez następne sześć tygodni byłam pod opieką ojca i dziadków. Z powodu tej fizycznej rozłąki od mamy, nastąpiło we mnie także odłączenie emocjonalne, które wywarło duży wpływ na moje życie. Nic nie może zastąpić dziecku czułych, kochających ramion matki. W wyniku naszego oddzielenia, w moim sercu powstała pustka. Zmagałam się z uczuciem odrzucenia przez wiele lat.

Nic magicznego nie dzieje się tylko dlatego, że twój ojciec jest znanym kaznodzieją, a matka kochającym, troskliwym rodzicem. Zmagałam się ze zranieniami i brzemionami, które mnie przerastały… Jako mała dziewczynka zostałam wykorzystana seksualnie przez sąsiada, który całkowicie zniekształcił mój sposób patrzenia na miłość i relacje.

Byłam typem nastolatki, która zawsze potrzebowała i zawsze miała chłopaka. Wierzyłam, że emocjonalne połączenie z drugą osobą uczyni mnie szczęśliwą. Można by sądzić, że dorastanie w chrześcijańskim domu powinno pomóc zrozumieć, że najważniejszą osobą w życiu powinien być Jezus. Jednak ja wybrałam życie na własną rękę, podążając własnymi ścieżkami, zamiast Jego drogą.

Ciągle starałam się wypełnić pustkę w moim wnętrzu. To z tego powodu wyszłam za mąż w wieku dziewiętnastu lat. Gdy zorientowałam się, że małżeństwo nie jest w stanie wypełnić tej pustki, myślałam: „Jak tylko pojawią się dzieci, życie stanie się lepsze. To da mi poczucie szczęścia i spełnienia, na które zawsze czekałam.” Cóż, jak wiemy, pojawienie się dzieci nie jest gwarantem szczęścia i spokoju.

Po trzynastu latach trwania w małżeństwie, w końcu się poddałam. Podjęłam decyzję, która na zawsze pozostawiła bliznę zarówno na moim życiu, jak i na życiu moich dzieci. Pod każdym względem mój styl życia i moje wybory były przeciwne temu, co Bóg dla mnie zamierzył.

Dwa lata po tym doświadczeniu nawiązałam kontakt z parą, z którą niegdyś wraz z mężem się przyjaźniliśmy. Przechodzili oni wtedy przez problemy małżeńskie, ale wybrali właściwą drogę uzdrowienia i odnowy. Zaprosili mnie i mojego ówczesnego partnera, z którym mieszkałam, do kościoła. Powiedzieli: „Nie zgadzamy się z twoimi życiowymi wyborami, ale kochamy cię. Sami również popełniliśmy wiele błędów, więc nie jesteśmy tu, aby cię potępiać.”

Kontakt z tą parą był dla mnie punktem zwrotnym w życiu. Nie tylko przyprowadzili mnie do Chrystusa, ale też zachęcili do otwarcia przed Nim swojego serca. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że to nie ich słowa przekonały mnie do podjęcia tej decyzji, ale doświadczanie z ich strony niezwykłej bezwarunkowej miłości.

Tak, straciłam wszystko. Moje dzieci nie chciały mieć ze mną do czynienia. (Ja sama również nie za bardzo chciałam mieć ze sobą do czynienia.) Przez prawie dwa lata nie rozmawiałam z najbliższą rodziną. Straciłam większość majątku.

Wydawało się, że wszystko jest stracone… i wtedy wydarzyła się najlepsza rzecz, która mogła wtedy nastąpić. Rozczarowania, które przesłoniły mi to, co naprawdę ważne w życiu, zostały wreszcie usunięte. W głębi duszy wiedziałam, że muszę wziąć odpowiedzialność za popełnione krzywdy i zaprzestać odgrywania roli ofiary. To była świadoma decyzja, akt mojej woli, by poddać całe swoje życie Bogu i zacząć konsekwentnie za Nim podążać. Pozwoliłam Bogu, by poprowadził mnie w taki sposób, w jaki zawsze chciał.

Podporządkowanie się jest najtrudniejszą rzeczą do zrobienia, jeżeli było się kiedyś wykorzystanym. Staje się wtedy ono naszym największym strachem. Jednak to, co znalazłam w Słowie Bożym, uczyniło moją decyzję mniej przerażającą:

Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest.

Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku,

nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu,

nie szuka swego, nie unosi się gniewem,

nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości,

lecz współweseli się z prawdą.

Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy,

we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.

(1 List do Koryntian 13,4-7)

Jezus również doświadczył niezasłużonego cierpienia. Podobnie jak On mamy wybór, w jaki sposób poradzimy sobie z tym, co nas spotkało. Z całego serca chcę cię zachęcić: kiedy już znajdziesz miejsce schronienia, poddaj siebie i swoją wolę Bogu. Wybacz tym, którzy cię skrzywdzili i włożyli na twoje barki brzemię smutku.

Nauczyłam się przebaczać, wypuszczając z kurczowego uścisku rzeczy, których nie byłam w stanie kontrolować oraz poddając swoją wolę Chrystusowi. Odkryłam, że dopiero wtedy jesteśmy w stanie doświadczyć w pełni owocu przebaczenia.  

Na podstawie: Charissa Swindoll Gaither, „The Fruit of Forgiveness”, w: Insights (Maj 2004), s. 2. Copyright © 2004 Insight for Living. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Opublikowany w temacie: Przebaczenie i oznaczony kategorią: .

Insight for Living pragnie przekazywać przesłanie Pisma Świętego jak najlepiej i jak najwierniej. Pragniemy to robić rzetelnie, w sposób przejrzysty i praktyczny, aby pomóc w lepszym zrozumieniu planu, jaki Bóg ma dla człowieka. Ludziom wierzącym pragniemy wskazywać na ich rolę w świecie pełnym potrzeb, niebezpieczeństw, wrogości i rozpaczy.