Chłodny sceptycyzm

Dziewięcioletni Daniel wybiegł jak szalony z sali, w której odbywały się niedzielne zajęcia dla dzieci. Rozbieganymi oczami próbował zlokalizować rodziców. Wreszcie, po krótkim poszukiwaniu odnalazł tatę. Złapał go za nogi, krzycząc: „Tato! Ta historia o Mojżeszu i ludziach, którzy przeszli przez Morze Czerwone, jest super!” Ojciec spojrzał w dół na chłopca, uśmiechnął się i poprosił, by mu to opowiedział.

„Izraelici wyszli z Egiptu, ale faraon ścigał ich ze swoimi wojskami. Żydzi biegli tak szybko, jak tylko potrafili, aż dotarli do Morza Czerwonego. Armia egipska była coraz bliżej i bliżej. Wtedy Mojżesz rozkazał Izraelitom przez krótkofalówkę, żeby zbombardowali Egipcjan. Podczas bombardowania, izraelska marynarka wojenna zbudowała most z pontonów, aby ludzie mogli po nim przejść. Udało im się!”

Ojciec Daniela był mocno zaskoczony i zmieszany, zapytał: „Naprawdę w taki sposób opowiedziano wam tę historię?”

„Cóż… no nie dokładnie tak”  – przyznał niechętnie chłopiec – „ale gdybym ci to opowiedział tak, jak oni to mówili, nigdy byś nie uwierzył.”

Z dziecięcą niewinnością ten mały chłopiec ujawnił istnienie interesującego zjawiska w naszym dorosłym, wyrafinowanym świecie. Jest nim sceptycyzm. Coraz bardziej popularne staje się poruszanie jedynie w sferze czarno-białych faktów, nie pozostawiając zbyt wiele miejsca sferze cudów. Inteligentne umysły, opierające się na twardych, potwierdzonych naukowo dowodach i matematycznych aksjomatach, niechętnie dopuszczają istnienie tzw. „boskiej interwencji.”

Cóż, nie jest to nic nowego. Apostoł Piotr wspomina o tym, w jednym ze swych listów:

To przede wszystkim wiecie, że przyjdą w ostatnich dniach szydercy pełni szyderstwa, którzy będą postępowali według własnych żądz i będą mówili: Gdzie jest obietnica Jego przyjścia? Odkąd bowiem ojcowie zasnęli, wszystko jednakowo trwa od początku świata. (2 P 3,3-4)

Sceptycy myślą w taki właśnie sposób. Gdyby mogli oni wybrać swój ulubiony hymn, zapewne zawierałby słowa „jak było na początku, tak jest teraz i na wieki już będzie”.

Weź na przykład grawitację. Ciężkie przedmioty spadają na ziemię. Zawsze. Konstruktor może zbudować dom i nie musi martwić się, że użyte materiały gdzieś tam ulecą. Albo chemia na przykład. Wymieszanie pewnych substancji w odpowiednich proporcjach daje konkretny wynik. Bez wyjątku. Astronomia. Słońce, księżyc, gwiazdy, planety… poruszają się w doskonałej harmonii. Zawsze. Nawet zaćmienie słońca nie budzi zaskoczenia. Można to łatwo wyjaśnić na podstawie ogólnie dostępnej wiedzy. Albo anatomia. Źrenica naszego oka rozszerza się i kurczy w zależności od intensywności światła. Nasza skóra reguluje temperaturę ciała w oparciu o mechanizmy obronne, które działają przeciwko wirusom, atakującym organizm. Twarde, niezbite fakty. Klarowne tak, jak czarny druk na białych stronach. Niezawodne jak zachód słońca. Realne jak ból zęba. Nieugięte… niezaprzeczalne… niezmienne.

Ludzie, którzy prowadzą swoje życie w zgodzie z takim myśleniem, nazywani są inteligentnymi. Są sceptyczni wobec możliwości istnienia świata ponadnaturalnego. Żyją w oparciu o niezaprzeczalne fakty. Nie uznają myślenia w kategoriach czegoś co, jest „niewyjaśnione” czy „nadprzyrodzone”. Jeśli firmy ubezpieczeniowe chcą w swoich kalkulacjach uwzględniać aspekt „działania Bożego”, to ich sprawa.

A co z cudami? Cóż, trzeba je zaliczyć do kategorii dziecięcych bajek i świata fikcji. Ewentualnie także do atmosfery ludowych sanktuariów, w których emocje wzrastają coraz wyżej i wyżej, pobudzając wyobraźnię, niezbędną do uwierzenia w te wszystkie historie. W końcu nie ma religii bez pakietu cudownych znaków, czyż nie?

Jeśli wziąć pod lupę wszystkie te niesamowite wydarzenia z Biblii, takie jak: przejście przez morze… sieci pełne ryb… uzdrowienie ślepego… wskrzeszenie Łazarza… zmartwychwstanie Jezusa… wiarygodność zapisów biblijnych, pomimo upływu tysięcy lat… sporo czasu zajęłoby nam wyjaśnienie ich w sposób naukowy, prawda?

Ale sceptyczni intelektualiści nie muszą się trudzić wyjaśnianiem takich spraw. Łatwiej jest je po prostu wrzucić do jednego worka z napisem „niedorzeczne opowiastki”. Jeśli już mają być akceptowane, to tylko jako historie symboliczne, mające wywołać przyjemne emocje, np. wzruszyć podczas doniosłej uroczystości.

Sprawa zaczyna wyglądać inaczej, gdy człowiek zapada na ciężką chorobę, a rokowania nie napawają nadzieją… Gdy docieramy do granic naszych możliwości… Gdy stajemy oko w oko ze śmiercią…

Nierzadko wtedy sceptycyzm zaczyna delikatnie topnieć, ustępując miejsca kiełkującej wierze.

Copyright 2011 Charles R. Swindoll, Inc. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Opublikowany w temacie: Jak poznać Boga, Odkrywanie Biblii i oznaczony kategorią: .

Rzetelność, praktyczność, poczucie humoru - to znak firmowy rozważań biblijnych Charlesa R. Swindolla. Od 1979 roku Chuck przewodzi organizacji Insight for Living, która zajmuje się rozpowszechnianem audycji radiowych z jego nauczaniem biblijnym. Chuck jest także honorowym kanclerzem Seminarium Teologicznego w Dallas oraz starszym pastorem wspólnoty Stonebriar Community Church we Frisco w Teksasie.