Czas dla dziecka

Poczytasz mi książeczkę?

Pobawimy się razem klockami Lego?

Pomożesz mi pokolorować ten rysunek?

Pójdziemy teraz na plac zabaw?

Nasze dzieci zalewają nas tego typu prośbami przez cały dzień. Jeśli jesteś rodzicem, wiesz, o czym mówię. Dziecięca kreatywność w tym względzie zdaje się nie mieć granic.

Rzecz jasna, nie możemy rzucić naszych obowiązków, by skupić się wyłącznie na potrzebach (i zachciankach) naszych pociech. Chcemy być dobrymi rodzicami, ale przecież się nie rozdwoimy. Jednak mówiąc dziecku cały czas „nie”, niektórzy z nas mogą odczuwać wyrzuty sumienia…

Oto kilka wskazówek, jak sobie radzić z tym napięciem.

***

Po pierwsze, jako rodzice musimy uczynić czas z dziećmi naszym priorytetem.

Dla wielu z nas zabawa grzechotkami z niemowlakiem nie jest wymarzonym sposobem spędzania czasu. Chcielibyśmy, aby nasze dziecko było już nastolatkiem, tak by można było pójść razem w góry lub na boisko. Z kolei inni czują się jak ryby w wodzie z maluszkami, a tracą rezon w towarzystwie starszych dzieci. Rozmowa z dorastającym synem czy córką jest wyzwaniem ponad ich siły.

Niezależnie od tego, czy czujesz się do tego predysponowany czy nie, podejmij decyzję, że będziesz inwestował czas w relację ze swoim dzieckiem, oddając się wspólnie waszym ulubionym zajęciom.

***

Po drugie, jeśli nie wykształcimy zwyczaju wspólnej zabawy z dziećmi, kiedy są jeszcze małe, są nikłe szanse, że sytuacja ulegnie poprawie, gdy będą starsze.

W założeniach chyba wszyscy rodzice chcą spędzać jak najwięcej czasu ze swoimi dziećmi. Praktyka jednak nie zawsze pokrywa się z założeniami. Obiecujemy dzieciom, że zrobimy coś razem a potem… zapominamy o naszej obietnicy. Mamy poważniejsze zmartwienia na głowie niż zabawa z naszymi pociechami. Odkładamy to do urlopu, a kiedy już do niego dobrniemy, jesteśmy zbyt zmęczeni, by w pełni się tym czasem cieszyć. „Później” zamienia się w „nigdy”.

Poziom zażyłości, jaki zbudujesz w relacji z dzieckiem, gdy jest jeszcze małe, najprawdopodobniej przełoży się na jakość waszej relacji, gdy już dorośnie. Mówiąc inaczej, jeśli nie miałeś czasu, by bawić się lalkami ze swoją córeczką, nie oczekuj, że poprosi cię o pomoc, gdy będzie urządzała swoje pierwsze mieszkanie. Oczywiście, nie jest to absolutna reguła i nigdy nie jest za późno, by zacząć pracować nad relacją z dzieckiem. Ale ogólnie rzecz biorąc, im później się za to zabierzesz, tym będzie to trudniejsze.

Nie czekaj, aż twoje dzieci będą nastolatkami. Zacznij teraz.

***

Po trzecie, zaplanuj konkretne pory w ciągu dnia/tygodnia, kiedy będziesz wyłącznie do dyspozycji swoich dzieci.

Zgoda, nie możemy rzucić naszych zajęć, by całkowicie skupić się na potrzebach naszych dzieci. Nie jest możliwe, by mówić „tak” na każdą ich prośbę. Możemy jednak taki czas zaplanować – a potem się tego planu trzymać.

Dzieci posiadają niesamowitą umiejętność zawracania nam głowy w najmniej odpowiednich momentach. Im są młodsze, tym lepiej im to wychodzi. Straciłem rachubę, ile to już razy zdarzyło się, że moje dzieci zapragnęły pokazać mi coś w swoich książeczkach akurat jak wyprzedzałem kogoś na autostradzie. Poświęcenie im uwagi w takim momencie (i wpakowanie auta w bok wyprzedzanego tira) nie zapewniłoby mi zapewne tytułu Rodzica Roku.

Zdrowe zasady i granice to jedna rzecz, ale mówienie „nie” na każdą prośbę dziecka to już zupełnie inna historia. Można to zmienić. Zamiast „nie”, powiedz „tak, ale później” i wytłumacz, kiedy będzie to „później”. Pokaż dziecku, że zależy ci na tym, by spędzić z nim czas i zrobić razem to, na co ma ochotę. Po prostu, akurat w tym momencie nie jest na to najlepsza pora.

Jeśli nasze dzieci będą widziały, że traktujemy poważnie ich prośby, jeśli ustalimy pewien rytm wspólnej zabawy (i będziemy się go trzymać), o wiele lepiej będą sobie radziły z odmową. Nic się im nie stanie, jeśli trochę poczekają. Jeśli jednak wciąż słyszą „nie”… za kilka-kilkanaście lat przestaną nas o cokolwiek prosić.

***

I w końcu, musimy pamiętać, że dziecku chodzi przede wszystkim o to, by być z mamą czy tatą, a nie o zabawę/aktywność samą w sobie.

Kiedy twój sześciolatek namawia cię, byś pograł z nim w piłkę, nie ma w głowie przyszłej kariery piłkarskiej, ale raczej najbliższe kilkanaście minut sam-na-sam z tatusiem. Gdy twoja córka chce pobawić się z tobą w szkołę, nie oczekuje, że wymyślisz scenariusz niczym w sztuce teatralnej i wzniesiesz się na wyżyny aktorstwa; ona chce, byś poświęcił(a) jej chwilę niepodzielnej uwagi. Chce wiedzieć, że jest dla ciebie kimś wyjątkowym.

Świetnym pomysłem jest też pozwalać dzieciom, by towarzyszyły nam od czasu do czasu w naszych „dorosłych” zajęciach. Daj dziecku poobserwować, jak majsterkujesz w garażu. Poproś je, by samo rozwiesiło pranie. Zabierz dziecko w podróż służbową.

Pamiętajmy, chodzi o wspólnie spędzony czas, a nie o stopień wyrafinowania tego, co robimy.

***

Podsumowując:

Uczyń czas dla dzieci swoim priorytetem.
Nie czekaj, aż będą starsze.
Zaplanuj, kiedy będziesz się z nimi bawił.
Nie skupiaj się na „zabawkach”, ale na tym, że możecie być razem.

Nie zawsze jest to łatwe i nie łudźmy się, że z dnia na dzień posiądziemy niewyczerpaną energię, cierpliwość i wytrwałość. Ale jeśli będziemy pamiętać o tych prostych zasadach, pomoże nam to uniknąć pułapki chronicznego zaniedbywania tego, co najcenniejsze – naszych rodzinnych relacji.

Opublikowany w temacie: Rodzicielstwo.

Michael J. Svigel jest absolwentem Dallas Theological Seminary (DTS) z tytułem magistra teologii (specjalizacja: teologia Nowego Testamentu) oraz doktora nauk teologicznych. Obecnie pracuje w macierzystej uczelni jako wykładowca, prowadząc zajęcia z teologii i historii kościoła. Zanim objął stanowiska nauczyciela akademickiego, pracował w zespole redakcyjnym Insight for Living. Mike i jego żona, Stephanie, mają trójkę dzieci.