To miałem być ja

Dźwięk szofaru zabrzmiał donośnie wśród wypełniającego świątynię odgłosu ściszonych rozmów, niekończącego się szmeru kroków i beczenia spłoszonych jagniąt. Właśnie ogłoszono rozpoczęcie składania rytualnych ofiar w ramach corocznego święta Paschy. Kapłani intonują okolicznościowe psalmy. Wierni odpowiadają uroczystym „Alleluja”, Chwała niech będzie Bogu Jahwe. Każdy ze zgromadzonych w domu Bożym mężczyzn w imieniu swoim i swej rodziny składa w ofierze młodego baranka.

Wśród nich i Jan, jeden z uczniów Jezusa z Nazaretu. Podnosząc w górę nóż, by zadać śmierć jagnięciu, w głowie apostoła kłębią się chaotyczne myśli: To za mój grzech… To miałem być ja…

Jeden zwinny ruch ręki i gaśnie na wieki bicie serca ofiarnego baranka. Jan ze skupieniem obserwuje strugi krwi spływające do trzymanej przez kapłana czaszy. Za kilka chwil kapłan wyleje zawartość naczynia u stóp ołtarza, wzmacniając unoszący się w całej świątyni i tak już niezwykle intensywny zapach krwi.

Ostatnia Pascha Chrystusa

Dlaczego obchodząc święto Paschy, Żydzi składali w ofierze rytualnego baranka?

Początki tej tradycji sięgają wyjścia Izraelitów z egipskiej niewoli. Pascha miała upamiętniać i na nowo opowiadać dzieje tego niezwykłego exodusu. W dramatycznych wydarzeniach nocy poprzedzającej wyjście z Egiptu kluczową rolę odegrała właśnie ofiara z baranka. Każda izraelska rodzina, która – stosując się do zaleceń Mojżesza – pomazała drzwi swojego domu krwią zabitego zwierzęcia, ocalała przed Bożym sądem, który spadł na państwo faraona. Anioł Boga „przeszedł” (hebr. pesach = „przejście”) obok domostw oznakowanych krwią, nie czyniąc członkom tych rodzin żadnej szkody. Egipskie (i izraelskie) rodziny, które nie były „zabezpieczone” krwią, straciły swoich pierworodnych [por. Księga Wyjścia 12,12-27].

Baranek symbolizuje więc cenę, jaką trzeba zapłacić, by uniknąć Bożego sądu.

Oprócz mięsa baranka w czasie Paschy spożywano także gorzkie zioła – symbolizujące gorycz niewoli i niekwaszony chleb (macę) – przypominający o cudownym zaopatrzeniu w pokarm podczas wędrówki przez pustynię [zob. Księga Wyjścia 12,39].

Spożywając te symboliczne potrawy (z barankiem w roli głównej), każdego roku Żydzi przypominali sobie historię pierwszej Paschy i ogłaszali całemu światu jej doniosłe znaczenie.

Lecz tej nocy, kiedy Jan i pozostali uczniowie celebrowali wspólnie z Jezusem paschalną kolację, wydarzyło się coś nieoczekiwanego. Pomimo tego, że zwyczaj zakazywał spożywania czegokolwiek po zakończeniu świątecznej wieczerzy, Jezus wyłamuje się z tej tradycji. Po skończonej kolacji bierze do ręki chleb, wypowiada słowa dziękczynienia i błogosławieństwa, a następnie zwraca się do swoich uczniów słowami: Bierzcie i jedzcie. To jest Moje ciało [zob. Ewangelia Marka 14,22]. Zaskoczeni uczniowie w skupieniu spożywają połamane kawałki macy.

Po chwili Jezus bierze do ręki kielich z winem. Był to trzeci z czterech kielichów, które według zwyczaju stały na paschalnym stole (przez Żydów zwany „kielichem odkupienia”). Ku zdumieniu swoich uczniów, Jezus mówi: To jest Moja krew, krew przymierza, która zostanie za wielu wylana [14,24].

Czwarty kielich – zgodnie z tradycją – pozostaje nietknięty. Żydzi zwali go „kielichem spełnienia”. Jezus wyjaśnia: Odtąd nie będę pił z owocu krzewu winnego aż do dnia, gdy znów pić go będę w Królestwie Bożym [14,25].

Świętując z uczniami Paschę, Jezus z jednej strony trzymał się tradycyjnego scenariusza świątecznej wieczerzy (odwołującego się do wydarzeń z przeszłości), jednocześnie jednak nadał jej nowe, głębsze znaczenie. Chrystus wypełnił i poszerzył proroczy wymiar symboliki baranka, chleba i wina. Jedna rzecz pozostała niezmienna: potrzeba ofiary, potrzeba zastępczej śmierci kogoś, kto weźmie na siebie karę za zepsute grzechem życie ludzkie.

Chrystus naszą Paschą

Kilka godzin po swojej ostatniej wieczerzy paschalnej, Jezus został poddany brutalnym torturom, a następnie umęczony na krzyżu. Dla tych, którzy obserwowali jego egzekucję, wszystko to wydawało się nie mieć najmniejszego sensu. Jednak z Bożej perspektywy śmierć Chrystusa była tą jedyną, prawdziwą, obejmującą całą ludzkość ofiarą za grzech.

Jak ujął to prorok Izajasz:

Był jak baranek na zabicie wiedziony,
jak owieczka nie opierająca się tym, którzy ją strzygą (…)

Został tak przebity z powodu naszych grzechów i zdruzgotany za nasze winy.
Kara, którą wziął na siebie, nam pokój przynosi i dzięki Jego ranom my uleczeni będziemy.

Wszyscyśmy się jak owce pogubili, każdy poszedł swoją własną drogą,
a wszystkie nasze winy Pan włożył na Niego.

Księga Izajasza 53,5-7, Biblia Warszawsko-Praska

W podobnym duchu apostoł Paweł pisze, że Jezus stał się naszą Paschą, paschalnym barankiem złożonym w ofierze za nasze grzechy [zob. 1 List do Koryntian 5,7].

Wszyscy więc, którzy przypominają sobie wydarzenia Wielkiego Piątku i zgłębiają sens śmierci Chrystusa, powinni z drżeniem i pokorą uświadomić sobie, że Syn Boży poniósł śmierć w nasze miejsce. Dobrowolnie wziął na siebie konsekwencje naszych win. Wycierpiał karę za nasze zło. To mieliśmy być my – ty i ja.

Pismo Święte konsekwentnie naucza, że wszyscy ludzie są grzesznikami. Zgodnie z Bożymi zasadami, za to, że człowiek upadł w grzech, istnieje tylko jedna sprawiedliwa kara – śmierć. Krew, odór i ryk zabijanych zwierząt ofiarnych codziennie przypominały Żydom z czasów Starego Testamentu o strasznych konsekwencjach grzechu. Jak wspaniała musiała być więc dla pierwszych żydowskich naśladowców Jezusa świadomość, że Chrystus zapłacił karę za wszystkie ich winy! Posłuchajmy jeszcze raz apostoła Pawła, jak pisze o tej najlepszej ze wszystkich wiadomości:

Zapłatą za grzech jest śmierć,
lecz darem Bożej łaski – w Chrystusie Jezusie, naszym Panu – jest życie wieczne.

List do Rzymian 6,23

Chrystus moją Paschą

Nawet w Starym Testamencie pamięć o pierwszym święcie Paschy nie ograniczała się tylko do znajomości faktów o tym wydarzeniu. Od wybranego narodu Bóg oczekiwał czegoś więcej – właściwej postawy serca i codziennego posłuszeństwa.

Jak ty reagujesz na przesłanie Wielkiego Piątku? Co robisz, by na nowo przypominać sobie o tym, co stało się w Jerozolimie dwa tysiące lat temu? Co robisz, by ogłaszać te dobre wieści całemu światu?

Być może w twoim kościele pamięć o wydarzeniach Wielkiego Tygodnia kultywowana jest poprzez specjalne nabożeństwo/mszę/spotkanie, podczas którego wierzący uczestniczą w komunii świętej albo są świadkami udramatyzowanej wersji ostatnich godzin życia Jezusa. Być może o okolicznościach i znaczeniu śmierci Chrystusa rozmawiacie w gronie rodzinnym.

A może… to czas, by zacząć o tym rozmawiać? I wykorzystać każdy dzień paschalno-wielkanocnego świętowania, by skupić się na prawdziwym bohaterze tych świąt – Jezusie?

Tym, czy dla Żydów była (i jest) Pascha – okazją do skupienia się na Bogu i Jego dziełach – okres świąt Zmartwychwstania Pańskiego może być i dla nas. Potrzeba wysiłku woli, by odwrócić swoją uwagę od komercyjnego świątecznego zgiełku i skierować na to, co naprawdę istotne. Nigdy nie grozi nam, że poświęcimy zbyt dużo czasu na refleksję o znaczeniu ofiary Chrystusa.

Spędź w tym roku więcej chwil, zgłębiając symbolikę żydowskiej Paschy. Rozmyślaj o tym, w jaki sposób Chrystus jest jej wypełnieniem. Otwórz swoje serce dla Boga. Pozwól, by Jezus je oczyścił – mocą swojej ofiary. Patrz na Niego, Bożego Baranka, i powtarzaj w duchu: To miałem być ja…

Za: Michael J. Svigel i Suzanne Keffer, „This Should Be Me”, w: Insights (Marzec 2005): s. 1-2. Copyright © 2005 Insight for Living. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Opublikowany w temacie: Jak poznać Boga, Odkrywanie Biblii i oznaczony kategorią: , , , , .

Michael J. Svigel jest absolwentem Dallas Theological Seminary (DTS) z tytułem magistra teologii (specjalizacja: teologia Nowego Testamentu) oraz doktora nauk teologicznych. Obecnie pracuje w macierzystej uczelni jako wykładowca, prowadząc zajęcia z teologii i historii kościoła. Zanim objął stanowiska nauczyciela akademickiego, pracował w zespole redakcyjnym Insight for Living. Mike i jego żona, Stephanie, mają trójkę dzieci.